Witaj Gościu!
Zaloguj się lub załóż konto

Change language

Jesteś tutaj: Strona główna » Zachód słońca na Hali Śnieżnickiej

Email:

Hasło:

Załóż konto
Przypomnij hasło
Najnowsze zdjęcia
Najciekawsze zdjęcia
Najpopularniejsze tagi
Użytkownicy
Grupy użytkowników

Zachód słońca na Hali Śnieżnickiej

Po trudach wędrówki, wieczorem czeka nagroda w postaci ognia w kominku i takich oto widoków przed schroniskiem. Śnieżnik, luty... (dawno, dawno temu) :)

Dodatkowe informacje
Komentarze
  1. dodał malinor 9 lat temu
    + 1 punkt
    Za zdrowie wędrowca na szlaku. Po całodziennym biegu za psim zaprzęgiem, wędrowiec zasiadł do ognia i przeżuwał w skupieniu upolowaną po drodze wiewiórkę. Był to jego jedyny posiłek od kilku dni. Wychudzonym psom rzucił na pożarcie, ich padłego w biegu towarzysza.
    Krwawa słoneczna poświata rozlała się nad doliną gdzie pozostali jego zamarznięci przyjaciele.
    Sam jeden wśród lodu, tracił powoli nadzieje. Złudny blask słońca nie dawał żadnej radości.
    Nieznany był kres jego drogi.
  2. dodał malinor 9 lat temu
    + 1 punkt
    Z odrętwienia wyrwał go skowyt jego czarnego nowofundlantczyka. Jakby z pod ziemi wyrosłe stado wilków, toczące z pysków żółtą pianę, otoczyło przewodnika zaprzęgu. Sięgnął machinalnie po strzelbę lecz zaraz cofnął rękę, ostatni nabój zmarnował wczoraj, uganiając się za wiewiórkami. Zwrócił głowę w kierunku psa, lecz widoczny była już tylko krwawa smuga na zdeptanym licznymi łapami śniegu, ślad który wiódł za najbliższe drzewa. Zostały mu już tylko trzy psy. Machinalnie dotknął natłuszczonego zawiniątka na piersi i wymacał jedyną zapałkę. Była to jakby ostatnia kartka z kalendarza. Jutro rozpali ostatnie ognisko.
  3. dodał Recce 9 lat temu
    0 punktów
    Mimo ostatniej kartki w kalendarzu jestem ciekaw dalszego ciągu tej historii :)
  4. dodał malinor 9 lat temu
    + 2 punkty
    Kiedy znów uniósł głowę, czół jakąś suchość w gardle, dziwny smak w ustach, straszliwy ból rozsadzał mu czaszkę. Jozef z Bazin gdzieś zniknął. Przy dogasającym ognisku walały się butelki z resztkami niebieskiej zawartości. Na samo wspomnienie smaku, tego przyniesionego przez Józka płynu, doznał ponownych skurczy żołądka. Paliło go straszliwie, szumiało we łbie, znów powróciły majaki i zwidy o śnieżnej i obcej krainie i o straszliwym głodzie. Gdy ponownie podniósł głowę, ujrzał nad sobą strażnika Karkonoskiego Parku Narodowego. Jego słowa dobiegały jak za ściany. Słyszał coś o zaśmiecaniu parku, paleniu ognisk w niedozwolonym miejscu i jakiś rykach, które płoszyły zwierzęta. Bezwiednie patrzył na rękę strażnika wypisującego mandat. Po raz ostatni dałem namówić się Józkowi na te jego wynalazki.
  5. dodał Recce 9 lat temu
    0 punktów
    No i jest puenta :) Ale poniekąd pachnie mi to Wędrowyczem :)
    1. dodał Adam 9 lat temu
      0 punktów
      Pilipiuka Jakubem Wędrowyczem? Ta postać z książki? No, kwintesencja polskiego wschodu.
  6. dodał malinor 9 lat temu
    0 punktów
    W młodości naczytałem się książek Londona. A ta fotografia przypominała mi scenerię opisywaną w tych książkach. Napisałem więc kawałek tekstu w jego stylu.
  7. dodał Recce 9 lat temu
    0 punktów
    Z Wędrowyczem chodziło mi o to: "Bezwiednie patrzył na rękę strażnika wypisującego mandat. Po raz ostatni dałem namówić się Józkowi na te jego wynalazki." :)
    1. dodał Adam 9 lat temu
      0 punktów
      To znaczy zaczynasz tworzyć edycję "sudecką" tej celnej książki. Podoba mi się ten pomysł!
  8. dodał malinor 9 lat temu
    0 punktów
    Dobra myśl, to jest chyba literacko zapomniany region. Wschód wydaje się być bardziej artystycznie plastyczny. Już mam pomysł na tytuł Bajania z pod Czochy.
    1. dodał Recce 9 lat temu
      0 punktów
      Już jedne bajania "z pod" Czochy popełnił pan Wołoszański :)
  9. dodał malinor 9 lat temu
    0 punktów
    Oczywiście ten błąd w wyrazie ,, z pod" jest zamierzony.
  10. dodał Recce 9 lat temu
    + 1 punkt
    A swoją drogą region literacko może zapomniany, ale rejon Gór Bialskich (Bielice) służył jako scenografia do filmu "Baza ludzi umarłych" na podstawie noweli Hłaski. Zresztą, ponoć właśnie akcja nowelki ""Następny do raju" nie dzieje się w Bieszczadach, a właśnie w Górach Bialskich. Polecam też (ale to inny okres) "Trylogię o Reynevanie" Sapkowskiego - cała Kotlina Kłodzka w klimacie czarów i wojen husyckich :)
  11. dodał malinor 9 lat temu
    0 punktów
    Nie czytałem i nie wiedziałem. Chciałem wymyślić jakiś oryginalny tytuł i widocznie blisko trafiłem. Z tym jednak, że Wołoszański, jak sądzę, skupił się na zdarzeniach dotyczących lat ostatniej wojny, a szczególnie ostatnich dni. Moje bajania, byłyby to siermiężne opowieści z życia prostych ludzi, których losy rzuciły na te ziemie po wojnie.
    1. dodał Recce 9 lat temu
      0 punktów
      A to może być bardzo ciekawe... te okolice zapewne kryją niejedną tajemnicę. "Twierdza szyfrów" Wołoszańskiego naprawdę nie mieściła się w zamku Czocha, ale sam zamek kryje sporo tajemnic. Pod koniec drugiej wojny światowej gromadzono w nim zabytki kultury, min. z Wrocławia. Po wojnie część tych rzeczy się "rozpłynęła"...
  12. dodał malinor 9 lat temu
    0 punktów
    A, teraz zaskoczyłem. To jest jego powieść. Kilkakrotnie zamierzałem ją przeczytać ale zawsze coś stanęło mi na przeszkodzie aż całkiem o niej zapomniałem. Rzeczywiście historia
    Dolnego Śląska, tych ostatnich dni wojny, jest niezmiernie ciekawa. Niewyjaśnione do końca zagadki Walimia, Czochy czy też twierdzy Kłodzkiej, zdawać by się mogło, że ta legendarna alpejska reduta, o której mówiono w ostatnich dniach wojny, to po części również Sudety. Obszar ten był broniony przez Niemców do ostatnich dni wojny. Pewnie nie bez powodu. Zapewne nie przewidywali, że alianci już postanowili o losach tej krainy.
  13. dodał Recce 9 lat temu
    0 punktów
    Walim i cały kompleks Riese robią wrażenie. Byłem tam już wiele razy, ale cały czas mam ochotę zwiedzać te tunele :)
  14. dodał malinor 9 lat temu
    0 punktów
    Też tam byłem przed kilku laty. Zwiedzałem kompleks w kilku miejscach. Przerażające ile ludzkiego wysiłku kosztowało wykucie w tak twardej skale tak długich tuneli. Rozmach był rzeczywiście imponujący. Tyle włożonej pracy dla urzeczywistnienia szalonej idei.
    1. dodał Adam 9 lat temu
      0 punktów
      Polecam Międzyrzecki Rejon Umocniony. Rewelacyjny artykuł o tej budowli z dobrymi fotkami jest w gazecie bikeboard napisany też zresztą przez "odbitkowca". Oni tam jeżdzili rowerami bo długość tuneli wynosi ponad 30 km. Mam sporo rodziny w okolicach Jeleniej Góry i wszyscy opowiadają o dziwnych powojennych wizytach Niemców. Nie wydaje mi się by możliwe było odnalezienie jakichkolwiek skarbów bo obok regularnego wojska działali tam maruderzy i szabrownicy. Byli bardziej skuteczni niż jakikolwiek wywiad wbrew pozorom. Jeszcze w czasie wojny w innym regionie Polski (okolice Szczecina) działała cała uzbrojona w czołgi dywizja maruderów i szabrowników z którymi i niemieckie i sowieckie dywizje miały problem.
  15. dodał dk_dzikieswiaty 9 lat temu
    0 punktów
    Informacje praktyczne do artykulu o MRU znajdziecie tutaj: http://www.bikeboard.pl/index.php?d=turystyka&g=31&art=2692&str=1, artykuł był w numerze 1/2008
    To naprawdę godna polecenia miejscówka
    1. dodał Adam 9 lat temu
      0 punktów
      W 1990 roku i dwa lata wcześniej łaziłem tam z grupami ludzi. Ale to było trochę utrudnione bo w Kęszycy ruskie wojsko miało radary czy coś takiego. Trochę się panoszyli na powierzchni. Ale faktycznie-pomysł jeżdżenia na rowerze w tym obiekcie jest godny polecenia.
    2. dodał malinor 9 lat temu
      0 punktów
      Dziękuję za wskazanie strony. Pozdrowienia i najlepsze świąteczne życzenia.
  16. dodał gosia1094 8 lat temu
    0 punktów
    Ciekawe rzeczy piszecie panowie .Pochodze z dolnego Slaska i kiedys uprawialam wspinaczke .Gory w okolicy Jeleniej Gory znam chyba dosc dobrze .Mysle ze skarbow tam nie bylo po drugiej wojnie .Raczej Niemcy przyjezdzali ,zobaczyc strony rodzinne .Na pewno pamietacie ze byly to przed wojna tereny pod zaborem niemieckim ,po trzystu latach wrocily do macierzy.Niemcy uciekajac ,zostawiali swoj dobytek .Kazdy czlowiek ma gdzies swoje korzenie ,wiec odwiedzali strony dziadkow ,i rodzicow .Nie wiazalo sie to na pewno ze zdobytymi przez Niemcow skarbami.Legedy o skarbach kraza w calej Polsce .Bedac kiedys na obecnym Podlasiu ,slyszalam ze zatopione sa skarby w rezerwacie przyrody Tobalinka ,ktory sie tam wlasnie znajduje .Jest tam jezioro o podwojnym dnie ,tam moze Niemcy utopili skarby.Lepiej tam na rowerach chlopaki ,mniej ekstremalne drogi.
  17. dodał malinor 8 lat temu
    0 punktów
    Masz rację, że na tym Podlasiu to cudeńka się zdarzają, takie jezioro z podwójnym dnem to pryszcz w porównaniu z rzeczami, które odkryłem w czasie moich badań. Otóż bywają tam wsie , w których konie na palcach gwiżdżą, psy tyłkami szczekają a w innych to jeszcze wrony zawracają. Spotkałem tam również wiele istot przedziwnych, które potrafią robić ludziom różne psikusy. A to głupi Jasio zakręci na polach i przeniesie kopę siana do sąsiada, a to południca dusząca chłopa w czasie jego poobiedniej drzemki, albo taka konopielka, dopadnie młodzieńca w konopi i swymi sterczącymi cycuszkami załaskocze na śmierć. Wszystko to widziałem i samo wspomnienie budzi grozę, ale wróciłbym tam kiedyś jeszcze chętnie do tych malowniczych wsi rozrzuconych pośród lasów nad rzeką i mokradłami.

Zaloguj się aby mieć możiwość komentowania zdjęć innych użytkowników,
jak również aby uzyskać dostęp do szerokiej gamy dodatkowych funkcji serwisu.

Recce

Jego profil
Jego zdjęcia
Jego albumy
Jego ulubione
Jego znajomi
Jego tagi
Jego grupy
Album, 12 zdjęć

Koncepcja, projekt i całkowite wykonanie serwisu: Przemysław Pacholski